Blog o dietetyce

Plany na najbliższe dni

Moje plany na najbliższe dni. Kurde, czemu do tej Hiszpanii/Liverpoolu tak daleko? Chodź sobie pojedziemy na jakiś meczyk? Co Ty na to? Na Live proponuję... A potem się zakradniemy do szatni i co niektórych (dwch dokładnie) panów porwiemy i wywieziemy gdzieś daleko i przywiążemy i.. <cenzura> :)

Jak ja bym miała w pracy komputer z dostępem do neta.. Ło maj gad.. Nikt by mnie nie wyciągnał stamtąd, o nie :) Chociaż czasem w tym necie nie ma co robić :/ Zwłaszcza jak nie ma z kim gadać :./
Ten koleś w ogóle dziwny jest... Jak przyszłąm dzisiaj do pracy, błąkał się już po pasażu w cywilu i jak zwykle się szczerzył :) Ale po kilku godzinach znowu się pojawił.. a zakłądam, że pracę skończył przed 15 :) Ale koleś dobrze wygląda (i niestetyjak już z nim gadam, to on spada teraz...)
Ciekawe jaki kit Michał wcisnął tam komuś, że jeszcze w woju nie jest.. :) Bo przeciez płazem mu nie ujdzie :P

No ja raczej nie chcę zostać w Olsztynie, chociaż przyznam, że ma to swoje zalety.. Zwłaszcza to, ze mało się zmienia.. No wiadomo studia to nie liceum, ale jednak.. No ale wybieram się poza granice miasta i pewnie na początku to będę chodzić z duszą na ramieniu, zwłaszcza jeżeli nie będę znała nikogo na roku :/ O, fuck.. muszę iść poszukac podań na akademiki.. Tak sobie myślę, że mieszkając w akademiku byłoby łatwiej pod względem towarzyskim.. Zwłaszcza na początku, nie uważasz? Bo zawsze to jakoś poznaje się ludzi szybciej, z kimś się mieszka przynajmniej na początek to pocieszające, że się kogoś zna.

A co do meczu to faktycznie strasznie się pogubili po pierwszej bramce.. Jakby nagle zaczęła grac inna drużyna niż na początku.. Bo ta wcześniejsza walczyła, szukała swojej szansy, a ta druga się poddałą..:/
A co do ściągania T, to jak tata mówił, że Torres będzie schodził (wtedy to jeszcze była jego hipoteza) to powiedziałąm, że nie bo właśnie miał sytuacje, no ale wyszło na ojca.. :/ Może tak jak powiedział komentator, po prostu Aragones chciał oszczędzać jego siły na finał, chociaż sama w to nie wierzę..
A Ramos miał chyba swój najlepszy mecz ostatnio.. Nie dość, że co chwila włączął się w ofensywne akcje (on tak lubi) to jeszcze nie popełniał błędów w obronie.. Cud, miód i orzeszki :)
A druga część będzie jak się napisze :P

To my widzę w tym morzem i górami odwrotnie. Co prawda ja kocham morze, jego zapach, a zwłaszcza wiatr od morza, ale uwielbiam też góry.. No, nie zapominając jeszcze o moich wielbionych jeziorach... :)

tagi: wakacje